20.11.2011

Chodźmy do opuszczonego domu!


♪♫
______________________________♥_____________________________
 

13.11.2011

Grzybowa


To dziwne i niepoprawne, ale zaczynam już myśleć o świętach. Wszystko przez świąteczny i zimowy asortyment w sklepach, wigilijne przepisy w gazetach i duużo reklam, na które pod wpływem jakichś dziwnych nieczystych mocy ostatnio natrafiam.
A więc kupuję: sweter w norweskie wzory, foremki i wałek do ciasteczek speculaas oraz nowe, skandynawskie ozdóbki.  Żeby nie czuć się jak ofiara marketingowych sztuczek, usprawiedliwiam się przed samą sobą tak: "Później nie będzie czasu".
A jeśli to jest jakieś wyjście? Może wcale nie jestem ofiarą marketingowych, świątecznych sztuczek, które specjaliści w tej dziedzinie (o ile mogliby) stosowaliby na nas już od początku wakacji?
Może warto wszystko zaplanować i kupić, wcześniej "nie na ostatnią chwilę", podejść do sprawy merytorycznie*?

A teraz.. zapraszam zupę.


(przepis własny)

- 1 duża cebula
- ok. 2 szklanek wody
- garść suszonych grzybów *
- seler, pietruszka, mały por, marchewka
- 2 duże ziemniaki
- 3 łyżki masła
- 1/3 szklanki śmietany 30%
- sól, pieprz, świeży majeranek, lubczyk

Na maśle podsmażamy pokrojoną w drobną kostkę cebulę .
Dodajemy pora, sól, pieprz i wszystko smażymy przez ok. 5 minut- cały czas mieszając.
Następnie suszone grzyby łamiąc je na mniejsze części. Również wszystko dusimy, tym razem ok. 10 minut.
Grzyby muszą wydzielić jak najwięcej aromatu.
Warzywa (oprócz ziemniaków) obieramy i kroimy w drobną kostkę, wrzucamy do garnka w którym duszą się grzyby z cebulą.
Dodajemy majeranek (na oko- ja dałam pół garstki). Zalewamy 1 szklanką wody, gotujemy do momentu aż warzywa staną się miękkie.
Następnie wrzucamy pokrojone w kostkę ziemniaki i znów dodajemy 1 szklankę wody.
Gdy warzywa będą miękkie, odlewamy pół szklanki zupy i łączymy ją (dokładnie mieszając trzepaczką) razem ze śmietaną.
Na końcu możemy dodać lubczyku (maggi), ale niekoniecznie.
Smacznego!


Swoją grzybową przygotowałam w ramach:


a po bułeczki zapraszam do Galerii Chleba


* czyli w moim przypadku przemyśleć wszystko pięć razy..
** oczywiście najsmaczniejsza wyjdzie, gdy grzyby były zbierane przez wprawionego grzybiarza i  suszone nad kuchenką opalaną drewnem

♪♫ 
______________________________♥_____________________________

11.11.2011

Rogale marcińskie


Świętomarcińskie rogale to nieodłączna część 11 listopada. Znak rozpoznawczy Poznania.
Latem miałam okazję spróbować tego oryginalnego, poznańskiego wypieku.
Dziś upiekłam własne posiłkując się przepisem Bajaderki
Absolutnie nie ustępowały w niczym! rogalom wypiekanym w poznańskich cukierniach.

Ciasto:
3 1/2 szklanki mąki
3 łyżki cukru
szczypta soli
1 1/4 łyżeczki drożdży instant 
1 szklanka ciepłego mleka
1 jajko
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
225g miękkiego masła (z tego 2 łyżki do ciasta, reszta do rozsmarowania na cieście)

Nadzienie:
300g białego maku
100g marcepana
3/4 szklanki cukru pudru
100g orzechów włoskich
100g zblanszowanych migdałów
3 łyżki kandyzowanej skorki pomarańczowej
3 łyżki gęstej śmietany
3 podłużne biszkopty lub ciasteczka, pokruszone na okruszki

Do posmarowania:
1 jajko roztrzepane z 2 łyżkami mleka

Lukier:
1 szklanka cukru pudru
2-3 łyżki wody
posiekane orzechy do posypania

W dużej misce make mieszam z drożdżami, solą i cukrem. Dodaje miękkie masło i porcjami łączę z mąką. Mleko lekko podgrzewam i dodaję do niego jajko i ekstrakt. Roztrzepuje trzepaczką.
Płynne składniki dodaję do suchych mieszam , a później zagniatam krótko ciasto, aż stanie się gładkie (trwa to tylko parę minut). Z ciasta formuje prostokąt, zakrywam szczelnie folią i wkładam na godzinę do lodówki. Schłodzone ciasto przekładam na stolnice i rozwałkowuję na prostokąt o wymiarach 30x15cm, tak aby krótsze strony stanowiły górę i dół. Masło rozsmarowuję równomiernie na cieście zostawiając 1/2cm margines dookoła. Składam ciasto jak list, sklejam brzegi i delikatnie rozwałkowują znów na prostokąt 25x17cm, powstrzymując się od podsypywania mąką. Składam jak poprzednio i wkładam do lodówki na 45 minut. Powtarzam proces 3 razy, chłodząc ciasto miedzy wałkowaniami przez 30 minut. Po zakończeniu procesu ciasto dobrze zawijam i zostawiam w lodowce na co najmniej 5 godzin.

Wyjmuje z lodówki na pół godziny przed planowanym robieniem. Ciasto rozwałkowuję na prostokąt o wymiarach 65x34cm i przecinam go wzdłuż długiego boku na 2 części. Każdy powstały w ten sposób pasek kroje na 12 trójkątów ( ja kroiłam na więcej, przez co wyszły mi mniejsze rogaliki).

Gdy rogale leżakują w chłodzie przygotowuję nadzienie. Mak i orzechy sparzam gorącą wodą, po pół godzinie przesypuje na sito i zostawiam na godzinę (muszą dobrze się odcedzić) .
Miele je później dwukrotnie w maszynce razem z migdałami. Marcepan rozcieram z cukrem pudrem, dodaje zmielony mak z bakaliami, okruszki ciasteczkowe, posiekaną skórkę pomarańczową . Dobrze wymieszam, dodaje śmietanę i znów mieszamy do uzyskania dość zwartej plastycznej masy.

Tak przygotowane nadzienie rozsmarowuje na trójkątach ciasta, zostawiając mały margines na wszystkich bokach. następnie zwijam rogaliki. Układam na wyłożonych pergaminem blachach, przykrywam i zostawiam do wyrośnięcia, aż podwoja objętość, około 1 1/2 godziny. Rozgrzewam w tym czasie piec do 180ºC, wyrośnięte rogale smaruje jajkiem roztrzepanym z mlekiem i piekę około 30 minut, aż się ładnie zezłocą.

Potem je lukruje i zanim pomada zastygnie posypuje rogale posiekanymi orzechami.
Smacznego!
 Rogale dodaję do:



♪♫

______________________________♥_____________________________

04.11.2011

A tymczasem na wsi



♪♫




______________________________♥_____________________________

Blogger template designed By The Sunday Studio.